PODCAST #1: Efekt latte w odchudzaniu

Zrobiłam to – założyłam własny podcast Zarządzanie dietą! Zanim oswoję się z tą myślą, pozwólcie, że przedstawię cały koncept. 

Otóż podcasty mają formę swoistych audycji radiowych o różnym charakterze: często edukacyjnym, lifestylowym i biznesowym. Sama zaczęłam słuchać podcastów kilka miesięcy temu, żeby umilać sobie czas gotując albo kiedy szłam do pracy. Dla mnie to świetny sposób zdobywania wiedzy w tak zwanych „wolnych przebiegach”, czyli w czasie, w którym wykonuję mało angażujące czynności. Moi znajomi słuchają podcastów jadąc samochodem albo sprzątając, a jeszcze inny biorąc kąpiel albo spacerując.

Podcast Zarządzanie Dietą

Podcast Zarządzanie Dietą jest dla takich ludzi jak Ty – dla osób, które pracują na etacie, wychowują dzieci i generalnie próbują pogodzić zdrowe odżywianie i racjonalny tryb życia z ciągłą gonitwą. To kompromis między racjonalnym podejściem do diety, a innymi obowiązkami.

Będę opowiadać o różnych sposobach radzenia sobie z dietą, pomysłach i trickach dotyczących zdrowego odżywiania, a także omówię kilka ciekawych zagadnień związanych z dietetyką. Poruszę tematy okołodietetyczne, związane z żywieniem w chorobach, przekonywaniem rodziny do zdrowszego talerza, czy wreszcie strategicznym podejściem do odchudzania. 

Czy ten podcast jest dla Ciebie? Jasne, jeśli tak jak ja chcesz zjeść ciastko, mieć ciastki i nie przytyć od ciastków. To tak w skrócie. 

1/ Efekt latte w odchudzaniu

Myślisz, że ten odcinek będzie o wpływie latte ze Starbunia na proces odchudzania? Nie tym razem.

W podcaście opowiem o tym, jak małe przyjemności rujnują naszą dietę i co to ma wspólnego z tak zwanym efektem latte. 

Dowiesz się także, jakie są najczęstsze grzeszki żywieniowe i co możesz zrobić, żeby ograniczyć ten zgubny efekt u siebie. To co, poświęcisz mi osiem minut? 

Gdzie mogę posłuchać podcastu? 

Zachęcam Cię do zajrzenia na mój kanał i posłuchania odcinka a także zostawienia komentarza pod podcastem. Bardzo mnie tym zmotywujesz i zachęcisz do działania. 

Jeśli wolisz czytać…

To przygotowałam dla Ciebie transkrypcję odcinka poniżej. Planuję zawsze wstawiać transkrypcję, bo wiem, że niektórych i tak nie przekonam do tej formy przekazu. Zatem jeśli wolisz czytać, usiądź wygodnie! 

Transkrypcja odcinka 1/ Efekt latte w odchudzaniu 

To jest podcast zarządzanie dietą.
Ja nazywam się Agnieszka Ciepłowska i zapraszam cię do wysłuchania tego odcinka.
Efekt latte w odchudzaniu? Nie, nie chodzi tutaj o wpływ małej czarnej albo kawy z mlekiem na proces odchudzania. Sprawa jest trochę mniej oczywista, no ale od początku.

Był sobie pan David Bach i on zaobserwował, moim zdaniem, dosyć ciekawy ekonomiczny efekt, bardziej zależność. Niektórzy z nas codziennie wydają małe kwoty pieniędzy na drobne przyjemności, takie właśnie jak kawa w Starbucksie albo piwo codziennie po pracy. No dobra, to już może jest mniej bezpieczna przyjemność, ale nie wiem – czasopisma, papierosy, batoniki w drodze do domu (wstawić cokolwiek). No i jest to wydawane 15 złotych codziennie. Dla mnie nie jest to jakaś wielka kwota i nie ma co robić z tego jakiejś wielkiej afery, ale w perspektywie tygodniowej to jest już 80 złotych. 100 złotych. W perspektywie miesięcznej mamy do czynienia z kwotą rzędu 300, 400 złotych. No a w perspektywie rocznej nawet nie musisz być dobry z matematyki żeby oszacować, że mówimy o kilku tysiącach. Tysiącach, które mógłbyś przeznaczyć na nowy komputer, na konto oszczędnościowe, na inwestycje, na nowe szpilki, naprawdę na wszystko. I czy naprawdę jest sens kupować sobie codzienną kawę w kawiarni, którą np. masz w pracy albo w domu? No, to pozostawiam już twojej ocenie.

Natomiast ten ciekawy efekt wydaje mi się dobry do przełożenia na pole dietetyczne. Każdy z nas ma taką swoją dietetyczną strefę komfortu, czyli produkty, po które sięga nawet codziennie, które sprawiają że jest mu jakoś tak lepiej, do których się przyzwyczaił. I z obserwacji dzienniczków żywieniowych moich podopiecznych mogę powiedzieć, że najczęściej są to napoje gazowane, napoje słodzone, są to bardzo często jakieś paluszki przegryzane w pracy, olej na którym smażą (i to nie na zasadzie łyżeczka oleju, ale np 3-4 łyżki), cukier dosypywany do kawy, do herbaty. No właśnie – co to jest łyżeczka cukru do herbaty? O co w ogóle jest ta afera? Dlaczego ja się czepiam?! Przecież to jest nic!  No ale w perspektywie dziennej załóżmy, że wypijasz 3 takie kawy – to są 3 łyżeczki. W perspektywie tygodniowej mamy 21 łyżeczek , a w perspektywie miesięcznej- no ponad 80…

Czyli do czego tutaj zmierzam? Do tego, że takie małe, drobne przyjemności żywieniowe w ciągu dnia w perspektywie właśnie tygodniowej i miesięcznej dają całkiem niezłą liczbę kilokalorii. I teraz jeżeli się nie odchudzasz i generalnie masz prawidłową masę ciała i za bardzo te kalorie cię nie interesują, to myślę że sprawa jest dla ciebie mniej problematyczna niż dla osób które są na tak zwanej wiecznej diecie. Może mniej problematyczna, ale pomyśl też o swoim zdrowiu. Jeżeli codziennie konsumujesz produkty z dużą zawartością cukru, czy kwasów tłuszczowych czy alkoholu, myślę, że twoja wątroba oraz trzustka nie są szczęśliwe. Wracając jednak do odchudzania – często okazuje się, że małe modyfikacje, właśnie polegające na tym, żeby przestać słodzić herbatę czy zrezygnować z napojów słodzonych, wystarczą żeby pozbyć się tych ostatnich 3 kilogramów, czy ostatnich 5 kilogramów. I żeby nie być gołosłowną przytoczę tutaj badanie, które podlinkowałam w opisie odcinka i podlinkuję także w transkrypcie na moim blogu. Badanie było proste: wzięto 300 osób z nadwagą i otyłością i powiedziano im: „słuchajcie, sprawa jest prosta: Zamieńcie te napoje słodzone na wodę.” I zgadnijcie, czy to coś dało. Otóż tak, dało, jak się mogliście domyślić.

Co prawda, te osoby, które brały udział w tym badaniu nie schudły jakoś bardzo dużo, ale była to zmiana wystarczająca do tego, żeby zachęcić ich do poszukiwania większej ilości żywieniowych efektów latte. I do tego też zachęcam ciebie- pomyśl o swojej diecie – czy są tam jakieś przyjemności, z których można zrezygnować albo przynajmniej je ograniczyć? Żeby dodatkowo cię zachęcić, opowiem troszeczkę o sobie. Troszkę jako dietetyk się upokorzę, ponieważ jakiś czas temu moim żywieniowym efektem latte były cukierki. Codziennie zjadałam 2 Michaszki, moje ukochane orzechowe cukierki i to, o ile się nie mylę, dawało mi jakoś 160 albo 180 kilokalorii dziennie dodatkowych. Co to takiego… No przecież nic. No ale policzcie sobie, że w tygodniu to jest już około 1300kcal*. Nie muszę mówić ile to jest w miesiącu- bardzo dużo. I właśnie, no nie powiem że to mi jakoś bardzo wstrzymywało odchudzanie, ale znacznie spowalniało. Dlatego rezygnacja z tych moich ukochanych cukierków (nie mówię, że w ogóle nie jem, ale znacznie je ograniczyłam), sprawiła, że ta redukcja idzie troszkę szybciej.

Więc co mogę ci polecić- obserwacja jest twoim sprzymierzeńcem! Zobacz, czy czasem nie dodajesz za dużo cukru do herbaty czy do kawy, czy ten olej się nie leje na patelnię w większej ilości (swoją drogą oczywiście nie zachęcam do smażenia, ale to może zostawmy na inny odcinek). Czy może nie sięgasz zbyt często po puszkę coli albo puszkę innego napoju, czy może weszło ci w nawyk jedzenie batoników codziennie do obiadu. I jeżeli rzeczywiście chcesz schudnąć raz na zawsze, to warto takie nawyki kontrolować. I nie zrozummy się źle, ja jestem daleka od stwierdzenia: nie masz mieć przyjemności w życiu ani nie możesz pić tej kawy z tego Starbucksa, nie możesz nigdy w życiu zjeść batonika, ponieważ sama jem czasami batoniki. Tylko chodzi mi tutaj o takie podejście do tego zdroworozsądkowe, takie strategiczne właśnie. Jeżeli jestem na diecie, no to tak jak z tymi finansami tak, jeżeli oszczędzam kalorie czy pieniądze to nie mogę ich roztrwaniać na małe przyjemności codziennie. Umów się ze sobą np na jedną przyjemność w tygodniu albo na dwie, jeżeli dieta ci na to pozwala.

Okej, podsumowując, pomyśl o swojej diecie w kontekście tych żywieniowych pułapek i tych takich małych przyjemności, które mogą, chociaż nie muszą rujnować ci diety, ponieważ dlugofalowo ich ograniczenie lub eliminacja zapewni ci po prostu lepsze efekty. Dziękuję ci bardzo za wysłuchanie tego odcinka i do następnego razu.

Link do badania, o którym mówię w odcinku www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22301929 

*w materiale użyłam sformułowania 13 000 kalorii, chodziło oczywiście o 1 300

Dodaj komentarz